Beszamel

Beszamel

Kupiłam sobie książkę Jarosława Kreta pt. „Mój Egipt”. Fantastyczna książka, czyta się jednym tchem, opowiada o wszystkim, chociaż jak dla mnie mogłaby troszeczkę bardziej jechać po czym się da, ale widać autor bardziej uprzejmy :). Mam taki wkurzający dla M. zwyczaj, że gdy czytam książkę o tematyce arabskiej lub egipskiej, a robię to od grudnia bezustannie, co chwilę pytam go o coś, co właśnie przeczytałam. Na przykład – a czy to prawdaaa, że wszystkie samochody w Kairze są poobijane? a czy to prawdaaa żeee panna młoda musi być dziewicą? a czy widziałeś kieedyyyś wywieszone prześcieradło po weselu? itepe. Ja uwielbiam dopytywać się o takie rzeczy, nie wiem, jak jego stanowisko, ale kochany ma cierpliwość :P.

Tym razem padło na Kreta. Na końcu książki jest kilka łatwych przepisów na tradycyjne egipskie dania. Postanowiłam dzisiaj wypróbować jeden z nich – makaruna beszamel (ar.), czyli możecie sobie mniej więcej wyobrazić, co to.

Większość składników miałam, inna sprawa, że wyszłam do sklepu po brakujące elementy i zapomniałam kupić makaronu, ale to już drugi raz mi się przytrafiło. Chcesz zrobić sobie kanapkę i zapominasz kupić chleba. Na szczęście miałam jakieś świderki w domu, więc spoko.

No nie chciało mi za bardzo wyjść. Podniosłam temperaturę pieca do 200 stopni (Kret zalecał 150, ale to od razu wywołało moje podejrzenia) i coś tam zaczęło się dziać. Więc piszę do M.:

– Jak długo trzymać ten beszamel w piecu? (beszamel napisałam przez sz, bo przyzwyczajam go do polskiej pisowni dźwięku „sh” – taka moja upartość) Dałam 200 stopni, bo 150 to coś mało (piekło się już ładne 25 minut)

– Ciągle jest w piecu? 😐

– Tak, bo ciągle widzę tu mleko, a nie sos. Boję się, że samo mleko z tego wyjdzie.

(a ile tego mleka, a tyle, jak w przepisie, w ogóle wszystko zgodnie z przepisem)

– Zmiksowałam to z 3 jajkami, solą i pieprzem.

– Coooooo, jajka i sałata?

– Jajka i sól, nie sałata, sól morska no 🙂 (salt, salad czy salat, wsjo rawno dla arabskiej wyobraźni)

– Beszamelu nie robi się z jajkiem

– On mówi, że z 😦

– Nie dodałaś mąki?

– Nieee, w Polsce dodajemy mąkę, ale on mówi, że nieee

– Ale jak to, beszamel jest z mlekiem i z mąką, NIE Z JAJKIEM

(a potem, że no dobra zrobisz mi, jak przyjedziesz, a potem, że pięknie pachnie i dobrze wygląda, tylko dodałabym paprykę, niwecząc egipskość tego dania i good baby)

Wyszło takie se. To nie moje smaki. Po co ja się zabieram za zapiekankę z białym sosem, jak nie lubię żadnych białych sosów. Poza tym u mnie to tak zawsze jest, że robię wszystko zgodnie z przepisem i nici z tego.

Ale radocha była :).

Dodaj komentarz