Stresuję się jak przed egzaminem. Znam go przecież, wiem, jaki jest dla mnie dobry. Sama leciałam do jego dzikiego kraju i dałam radę. Ale teraz jest inaczej. Może boję się za niego? Trzeba przecierpieć pierwsze chwile, a potem już będzie dobrze. Butelka wina, spokojny wieczór. Wolałabym się nie stresować przed upragnionym i wyczekanym spotkaniem z moim chłopakiem. Ale u nas nic nie może być normalnie.
Jutro reset. Wszystko już przygotowane, pomalowane paznokcie uniemożliwiają jakiekolwiek dalsze prace i całe szczęście, bo chyba nigdy nie skończyłoby się to remontowanie, podmalowywanie, przenoszenie, wyrzucanie i inne takie. To, co mi zostało, to kupić i zamrozić pstrągi (taki twórczy pomysł) i zmienić pościel w poniedziałek rano. Pojutrze o tej porze już będziemy razem :)!