Urzędniczki

Urzędniczki

Ciągle wspominam to, co usłyszałam w Urzędzie Stanu Cywilnego w Zakopanem. Intuicja podpowiadała wcześniej, że jak chcesz gdzieś wychodzić, to prościej będzie w Warszawie ze względu na papiery i ich załatwianie. Ale jakoś tak zachciało się spróbować. Teoretycznie ślub jest jeden w życiu, więc dlaczego nie spróbować w taki sposób, w jaki się rzeczywiście chce? Koniec końców, jak już wiecie, ślubu póki co nie będzie więc wróciliśmy do naszego pierwotnego planu pod tytułem „wszystko po kolei”, jeśli w ogóle jakiekolwiek plany wchodzą w grę w sytuacji związku z cudzoziemcem.

Ale może któraś z Was nadal marzy o swoim wielkim dniu pod Tatrami i stety-niestety narzeczony pochodzi z Egiptu. To się może przyda krótka opowieść z pierwszej ręki.

Czego się dowiedziałam w USC?

– na kiedy ten ślub? Od razu powiem, że najwcześniej możliwy jest październik (bo ludzie przeważnie przychodzą i chcą rezerwować termin ślubu na za dwa dni, nikt przecież nie rezerwuje na rok czy pół do przodu… chcieliśmy październik, tak btw)

– przy składaniu papierów musi być tłumacz przysięgły (a to ci nowina), a takiego tak łatwo Państwo nie znajdziecie

– skąd pochodzi narzeczony? Aha, z Egiptu, no to musi przedstawić postanowienie Sądu polskiego, że Sąd zwalnia go z obowiązku przedłożenia dokumentu poświadczającego, że jest kawalerem. Co tu jest napisane? Zaświadczenie. Ma być postanowienie. Egipt, tak jak Bangladesz i Ukraina, nie ma Urzędu Stanu Cywilnego i nie wydaje takich zaświadczeń, więc jedynie można zwrócić się do Sądu o zwolnienie z tego dokumentu (widać zaświadczenie od egipskiego konsula na podstawie egipskich dokumentów jest nie dość wiarygodne, chociaż jakoś w Warszawie było wiarygodne i uznane, ale najwyraźniej Warszawa się nie zna, a może to po prostu halny się zbliżał?)

– jak kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Warszawie zaakceptuje takie papiery, to może je do nas wysłać, ale nasz kierownik na pewno ich nie zaakceptuje ( :))))) )

– muszą się Państwo wyrobić, chcą Państwo październik, a już jest lipiec (teraz to z czym wyrobić?)

– mogę Państwu zarezerwować wstępnie termin (po co?), ale proszę o kontakt za miesiąc, albo lepiej nie, za dwa tygodnie, czy Państwo potwierdzają

Trochę zapomniałam, by to odwołać, ale jutro zadzwonię. Ogarniamy dość sporo urzędów i różnych papierków, czasem się udaje łatwo a czasem nie, i doprawdy nie wiem, o co tu chodziło :). Mi to teraz już obojętne, ale zainteresowanych może trochę pocieszy fakt, że nasi góralscy znajomi, a zacni że hej, powiedzieli, że oni tam tak czasem mają… Można by spróbować porozmawiać z kierownikiem (jak wróci, bo jest na urlopie), a z kierownikiem się dobrze znają, ale podziękowaliśmy za fatygę, już nie trza. W Zakopanem różne historie się zdarzają. Mój ukochany cytat: „Raz wesele było w [nazwa restauracji, nie zdradzę!] na sto osób, a ślub… Ślubu to w ogóle nie było” :). 

Następna notka będzie na rozweselenie. Ja się nie martwię, M. został!

Dodaj komentarz