Złożyliśmy papiery w Urzędzie Stanu Cywilnego. Mimo wcześniejszych konsultacji w tymże, znowu okazało się, że są rozbieżności w nazwie miejscowości urodzenia M., bo raz piszą jakby Warszawa, a raz Warszawa-mazowieckie i klops. Ale wybrnęliśmy z sytuacji dzięki oświadczeniu, które M. napisał na miejscu po arabsku, a pani tłumacz przetłumaczyła na polski.
Rada i zasada numer jeden, o której ja wcześniej nie wiedziałam, bo i skąd miałam wiedzieć, a Wy nie traćcie niepotrzebnie pieniędzy: do USC idźcie tylko i wyłącznie z tłumaczem języka ojczystego Waszego cudzoziemca! W naszym przypadku niby anglista też mógłby przyjść, ale bez arabisty nie dałoby rady podpisać tych wszystkich papierów. Namnożyło się ich więcej, niż się spodziewałam (nigdy wcześniej nie składałam zapewnienia :P) i bez pomocy arabistki, która zresztą przyjęła rolę trochę takiego negocjatora (mówiąc szczerze, wykłócacza :)) pewnie byśmy tego nie załatwili i trzeba by znowu tłumaczyć dokumenty z arabskiego na polski, znowu brać dzień wolny z pracy, płacić tłumaczowi i Allah wie, co jeszcze. A tutaj mieliśmy szczęście trafić na panią, która sama jest żoną Egipcjanina i doskonale zna ich system, bo problemy dotyczą oczywiście nazwisk i ogólnie egipskiego nazewnictwa.
W przybliżeniu co trzeba ze sobą mieć w urzędzie:
– Twój dowód osobisty
– Twój akt urodzenia (tadam, koniec Twoich dokumentów, chyba, że to kolejne małżeństwo)
– jego paszport
– jego karta pobytu (bo jeśli ma, to pytanie, na jak długo i czy jest zameldowany, a to ostatnie panie sobie znalazły w systemie)
– jego zaświadczenie, że jest kawalerem
– jego oryginalny akt urodzenia po arabsku
– tłumaczenie przysięgłe na polski jego aktu urodzenia (daj Boże dobrego tłumacza)
Na miejscu podpisujecie masę papierków, z deklaracją dotyczącą nazwisk po ślubie i nazwisk dzieci włącznie.
To teraz czas zdementować plotki na temat tego, kto jakie nazwiska może nosić (sprawę załatwialiśmy w jednym z warszawskich USC, nie wiem, czy inne idą bardziej na rękę).
Opcje są trzy:
1. Zostajesz przy swoim nazwisku panieńskim
2. Bierzesz nazwisko podwójne i wtedy do swojego dobierasz jego PIERWSZY człon
3. Bierzesz jego całe miliardoczłonowe nazwisko.
Ja chciałam mieć pojedyncze nazwisko, które jest jego pierwszym, ale tak się, niestety, nie da. Koniec kropka, przynajmniej w tym urzędzie. Dzieci mogą mieć nazwisko albo takie samo jak Ty, albo takie samo jak on. On teoretycznie może przyjąć Twoje nazwisko, ale w Ambasadzie powiedzieli mu, że w Egipcie nie jest to akceptowane i nie dostanie nowego paszportu. Pięknie dziękuję.
Przypuszczam, że sporo zależy od urzędnika i od tego, jak wykonane jest tłumaczenie aktu urodzenia. W otwarte karty rozmawialiśmy z panią kierownik USC (a raczej rozmawiała nasza pani tłumacz), że przyniesiemy nowe tłumaczenie aktu urodzenia, gdzie będzie jak byk, że M. jest Kowalski, a nie Kowalski Nowak Malinowski. Pani kierownik przyznała, że możemy przynieść takie tłumaczenie, ale będzie wtedy rozbieżność aktu urodzenia z paszportem. I co Ty na to?
Może przepisy się zmienią, ja nazwisko też jeszcze mogę zmienić, grunt, że dokumenty złożyliśmy, termin zaklepaliśmy i możemy skupić się na świętowaniu :).