Spokojnie ale pracowicie i dość szybko mija pierwszy miesiąc kolejnego roku. Jednocześnie jest to pierwszy miesiąc na karcie stałego pobytu M. Ilekroć sobie o niej przypominam, czuję ulgę i jakąś taką lekkość na sercu. Jednak to jest inne samopoczucie, niż na karcie czasowego pobytu. Niby wszystko jest tak samo, a zupełnie inaczej. Jak ze ślubem!
Nie odzywałam się ostatnio, bo od czasu odbioru karty nie zadziało się nic szczególnego w naszym małym życiu. W przeciwieństwie do kraju, dla którego tegoroczny styczeń jest fatalny i na wiele lat taki pozostanie w publicznej pamięci.
Niedługo minie też rok od wizyty M. w Egipcie, ale na razie się tam nie wybiera. Postaram się dawać znaki życia częściej, niż raz na sto lat ;).