Grudzień

Grudzień

Po blisko pół roku odwiedziłam ponownie USC, zostawiłam kopie dokumentów, bo pani nie chciała nic załatwiać bez decyzji kierownika, dwa dni później, czyli dzisiaj, pani oddzwoniła, że papiery są ok, kierownik nie ma zastrzeżeń, można składać zapewnienie. Jesteśmy wstępnie umówieni na drugą połowę grudnia, a raczej tuż-tuż przed Świętami, bo dokumenty do ślubu składa się najwcześniej pół roku przed upatrzonym terminem (wiedzieliście?). Nadal szukamy tłumacza.

It’s happening :).

Zaświadczenie o stanie wolnym dla cudzoziemca

Zaświadczenie o stanie wolnym dla cudzoziemca

Nawiązując do oficjalnych stron polskiego Urzędu Stanu Cywilnego, cudzoziemiec, wyrażając chęć ożenku, musi przedłożyć dokument stwierdzający, że zgodnie z prawem kraju, którego jest obywatelem, posiada zdolność prawną do zawarcia małżeństwa. Jeżeli uzyskanie w/w dokumentu napotyka trudności lub państwo pochodzenia cudzoziemca nie wydaje tego dokumentu, sąd w postępowaniu nieprocesowym na wniosek cudzoziemca może go zwolnić od obowiązku jego przedłożenia.

M. postanowił przyjechać do Polski z wymaganym dokumentem. Poprosiłam go dziś, żeby opowiedział mi krok po kroku, jak ten papier wyciągnął. Aa, to usiądźmy. Stwierdzenie, że łatwo nie było, wydaje się nazbyt delikatne. 

Czas na przypowieść o egipskiej administracji.

1. M. zgłasza się do jednego z sądowych biur z pytaniem, w jaki sposób może uzyskać dokument poświadczający, że jest kawalerem. Odpowiedź: nie wiemy, co to za papier. Idź do sądu.

2. Idzie do sądu z tym samym pytaniem. Nie, nie możemy tego zrobić, nie wiemy co to za dokument. Zapytaj imama w USC. Ale przecież imam idzie do sądu z tymi papierami, więc powinno wszystko być u Was… OK, jedź do Kairu, nie wiemy, gdzie, ale tam.

3. M. wpada na pomysł, żeby zapytać w specjalnym Urzędzie, który wydaje dowody osobiste, bo w egipskim dowodzie osobistym masz informację o Twoim stanie cywilnym. Więc tam powinni wszystko wiedzieć. Idzie do tego Urzędu. OK, możesz u nas uzyskać ten papier, ale najpierw musisz przedłożyć kilka dokumencików:

– wszystkie dane o ojcu
– akty urodzenia wszystkich braci i sióstr
– akty urodzenia rodziców
– akt ślubu rodziców
– akt zgonu matki
– zaświadczenie, czy ojciec kiedykolwiek miał drugą żonę
– akt urodzenia tej drugiej żony
– akty urodzenia wszystkich ich dzieci
– dokument na temat każdego rozwodu ojca
– kopie dowodów osobistych M. i ojca

To wszystko by stwierdzić, czy jesteś kawalerem.
Jak to przyniesiesz, powiemy, co dalej. 

4. Po tygodniu M. zgłasza się do Urzędu ze wszystkimi dokumentami, dostaje do wypełnienia wniosek. Panowie szukają w komputerowym rejestrze, czy jest żonaty, rozwiedziony itd. Przepraszamy, jesteś z innej dzielnicy, nie stąd, musisz iść do urzędu Talka (nazwa dzielnicy). Chociaż znaleźli go na komputerze i to właśnie tu wyrabiał swój ostatni dowód osobisty. Dają mu dokument wypełniony ręcznie, że jest kawalerem. Czy mogę z tym jechać do Polski? Nie, musi być dokument wydrukowany z komputera, bo Ambasada Egiptu tego nie przyjmie. Ale my Ci nie wydrukujemy, musi to zrobić Talka.

5. M. bierze wszystkie papiery i wniosek i jedzie do Talki. O niee, dowód osobisty 76-letniego ojca wskazuje, że jest ciągle żonaty, a jest wdowcem. Zmieniał ten dowód dwa miesiące temu, ale mu nie poprawili. Trzeba zrobić nowy dowód. Potem przyjdź.

6. M. idzie z tatą do pierwszego Urzędu, żeby wyrobić dowód, dwa tygodnie oczekiwania.

7. Po dwóch tygodniach nowy dowód ojca jest gotowy.

8. M. idzie do Talki z tym nowym dowodem ojca. OK, za trzy dni Twój papier będzie gotowy.

9. Po trzech dniach papieru nie ma. Przepraszamy, nie mamy w rejestrze małżeństwa Twoich rodziców, chociaż jest oryginalny stary akt małżeństwa. Musisz poprawić to w centrali w Kairze.

10. M. jedzie do Kairu ze wszystkimi papierami, trzy godziny na trasie, następnie trzy godziny na terenie Kairu. Niee, wracaj do swojego miasta, bo tam Twoi rodzice się pobrali. Ale moje miasto mnie tu przysłało. To nie nasz biznes. M. idzie do kierownika urzędu, wracaj do swojego miasta, nic nie możemy dla Ciebie zrobić.

11. M. wraca do Talki, w Kairze mi tego małżeństwa rodziców nie poprawią, mam przecież ten akt małżeństwa… OK, idź do archiwum pod miastem, tam to załatwisz.

12. M. jedzie do archiwum, znajduje dane małżeństwa rodziców, ale na komputerze w rejestrze nie ma. Jedź do Talki, żeby to naprawili.

13. Jedzie z powrotem do Talki, OK, weźmiemy ten oryginał aktu małżeństwa i dodamy do rejestru. Przyjdź za trzy dni.

14. Po trzech dniach nadal nie zrobili, przyjdź jutro.

15. Wraca jutro, OK, przyjdź za trzy godziny, wraca po trzech godzinach, jest 12.00, tego pana jeszcze nie ma, urząd zamyka się o 13. Nie mam czasu, za parę dni lecę. OK, przyjdź za pół godziny. OK, akt małżeństwa jest już w rejestrze komputerowym, idź do Urzędu (pierwszego – przyp. red.) i tam Ci wydrukują nowy akt małżeństwa rodziców.

16. Idzie do Urzędu, nadal nie mają tego w systemie, a powinno już być. Jedź do Talki. Tam już zamknięte.

17. Jedzie do Talki następnego dnia. Widzisz? U nas w systemie jest. Jedź do Urzędu, muszą to mieć i Ci wydrukują.

18. Jedzie do Urzędu, żeby wydrukować (cały czas idzie o ten sam akt małżeństwa rodziców – nie jego papier kawalerski), czeka dwie godziny, OK, za dwa dni będzie dokument na temat Twoich rodziców, ich dzieci itd.

19. Po dwóch dniach odbiera w Urzędzie papier o rodzinie – co jest wielką niespodzianką – i teraz potrzebuje już tylko kopię swojego dowodu osobistego. O niee, Twój dowód osobisty wygasa za dwa dni (nie ma o tym informacji w dowodzie). Zrób nowy i Twój papier kawalerski będzie za trzy dni.

20. M. idzie do specjalnego biura wydającego dowody osobiste na cito, tam za 75 funtów dowód będzie do odbioru po trzech dniach (normalny czas oczekiwania to 14 dni i cena 15 funtów). Płaci za szybki dowód osobisty.

21. Po trzech dniach odbiera dowód osobisty po godzinie czekania.

22. Idzie do Talki z nowym dowodem osobistym, robi kopię, OK, za dwa dni będzie Twój papier kawalerski.

23. Wraca za dwa dni, jest prawie gotowe, przyjdź za trzy godziny o 12.30. Przychodzi i odbiera swój papier.

24. W Warszawie idzie z papierem do Ambasady, która zabiera jego papier i wydaje kartkę formatu A4 z wydrukowanym Timesem dwunastką zaświadczeniem w języku polskim i jednym podpisem, że M. jest kawalerem.

Wyrobienie tego dokumentu zajęło dwa miesiące.

Orfi

Orfi

Czas nieco zejść do obiecanego podziemia. Być może wiesz już, że w Egipcie nie dostaniesz w hotelu pokoju z Egipcjaninem, jeśli nie jesteście małżeństwem. Nic nie szkodzi, że się kochacie i jesteście w związku od pięciu lat. W Polsce też tak kiedyś było, tylko że przyszedł XXI wiek i hotelarze (a może raczej państwo?) zajęli się prawdziwymi problemami. W Egipcie do dziś nie i to jest FAKT.

Ale.

W Egipcie funkcjonuje kilka (!!!) rodzajów małżeństw. Nie orientuję się w nich wszystkich specjalnie, bo nie mam takiej potrzeby. Ale jedno takie małżeństwo, zdaje się, zawarłam.

:))))))

To znaczy, to nie do końca tak. Nigdzie się nie podpisałam. I tam nie ma mojego nazwiska. To zawarłam, czy nie?

Otóż, orfi to egipski nieoficjalny dokument małżeński. Coś, jak akt ślubu. Nigdzie się go nie rejestruje, nie liczy się nigdzie poza granicami Egiptu (czyli w Polsce się nie liczy, gwoli ścisłości). Można go unieważnić, chociaż i tak jest nieważny, czyli rozwieść się, drąc go na kawałki. Aby dostać taki papier, trzeba mieć znajomych i około 100-200 funtów.

Na kilku kartkach A4, które wyglądają jak zdezelowany podkład pod kserówki stosowany w dziekanatach, jest formularz w arabskich szlaczkach i po angielsku, gdzie wpisuje się Wasze dane. Na przykład imię, nazwisko, datę urodzenia, numer paszportu, narodowość i coś więcej, czego nie zrozumiesz, bo jest w szlaczkach i to pisanych odręcznie. Na końcu jest szczątkowy kontrakt między „małżonkami”, który nic nie wnosi i głównie potwierdza, że ci dwoje chcieli się pobrać i że za to zapłacili. Jest miejsce na Wasze podpisy (my się nie podpisaliśmy :)) i podpisy dwóch świadków.

Po jaką ciężką cholerę się to robi? Ano właśnie po to, by móc wynająć wspólnie pokój w hotelu na ile się chce. Czasem myślę, że orfi wymyślono po to, by ułatwić Egipcjanom podryw i żeby mieli gdzie realizować swoje seksualne potrzeby, jeśli nie mają własnego mieszkania i jeszcze się na serio nie ożenili. Faktem jest, że państwo nie powinno wtryniać swojego nosa w prywatne życie dorosłych ludzi, ale w Egipcie ma to właśnie miejsce, więc jakoś musieli się obywatele ratować. Czy takie często jednorazowe związki Europejek i Egipcjanek z Egipcjanami są dobre i moralne, to już inna kwestia, ale rząd się tym nie powinien w ogóle zajmować. Ani w Egipcie ani nigdzie indziej, jak to u nas już jest.

Tak więc i ja, głupia i naiwna Europejka, która nie ma świadomości, że on chce ją tylko wykorzystać i oszukać, mam taki dokument orfi. Dzięki temu spędziliśmy łącznie 4 tygodnie w Sharmie jako hotelowi goście i nikt się nas nie czepiał. Rzeczywiście, recepcja zawsze bierze od nas ten papierek, robi ksero pierwszej strony i oddaje.

Co jest śmieszne w tej sytuacji? Jak już mówiłam, nigdzie się nie podpisaliśmy, czyli nieważny papier formalnie też jest nieważny. Poza tym, na ma nim mojego nazwiska. Jest moje pierwsze i drugie imię, które figurują obok siebie w paszporcie, przy czym drugie imię wpisane jest na papierku w polu „nazwisko”. Prawdopodobnie pan, który sporządzał dokument, spisał tylko tę pierwszą część danych, w związku z czym wydał za mąż osobę, która nie istnieje, a w każdym razie nie jest mną :). Ale numer paszportu się zgadza, więc hotele są usatysfakcjonowane.

Czytałam gdzieś, że Egipcjanin może ubiegać się o zarejestrowanie tego dokumentu gdzieś w egipskich urzędach i wtedy okaże się, że rzeczywiście wyszłaś za mąż (o ile sama to potwierdzisz w polskim USC). Pechowo, że M. kazał mi trzymać ten papier ze sobą, czyli chwilowo w Polsce (a w Sharmie zawsze w mojej torebce), drugiej kopii nie dostaliśmy, no i takim świstkiem bez podpisów można się… no można :).

W jednej z książek o kulturze arabskiej czytałam bardzo złe opinie autorki na temat orfi. Że po co panienka się na to zgadza? Jeśli się kochają, to czemu się normalnie nie pobiorą? I oczywiście – jakaż to ona głupia, że nie wie, że to nieprawdziwy papier, który nic nie znaczy? On chce jej zamydlić oczy i seksualnie wykorzystać, a potem podpisze następny papier, jak się turnus zmieni.

No cóż, robi się to po to, by dorośli ludzie mogli po dorosłemu robić to, co chcą. Czy związki na jedną lub kilka nocy są moralnie niepoprawne tylko w Egipcie? I czy zdarzają się tylko w Egipcie?

A jeśli to coś więcej, niż kilka nocy, i ludzie zwyczajnie chcą się poznać i być razem? Myślę, że lepiej tak, niż iść w ciemno – ale jakże czysto! – w prawdziwe małżeństwo. Można oczywiście dać sobie spokój i w ramach sprzeciwu wobec egipskiego systemu zrezygnować z międzynarodowego związku. No to już kwestia, z czego tak naprawdę się rezygnuje.

Ja nikomu specjalnie orfi nie polecam. Ale nie cierpię tego systemu i pod tym względem rozumiem, że Egipcjanie wynaleźli sobie taki sposób na obejście przepisów. Jeśli będziesz dobrze wiedziała, co to za dokument, co on dla Ciebie oznacza i czego nie oznacza, to droga wolna. Jesteście dorośli, chyba.

Małżeństwo i prawo spadkowe

Małżeństwo i prawo spadkowe

Szukając w Internecie informacji na temat związków Polek z Egipcjanami (i innymi panami z tego kręgu kulturowego), natrafiałam na co najmniej niepokojące wypowiedzi dotyczące formalnych i prawnych aspektów takiego międzynarodowego związku lub małżeństwa. Niestety nie wiem, czyje to historie, bo większość to anonimy, więc nie było jak napisać i dopytać o szczegóły. Ci, co pisali, że kogoś znają, mieli przeważnie pozytywne (czytaj – normalne) historie, a ci, którzy pisali o dramatach, nie pisali o nikim konkretnym. Bo, dla ułatwienia, nikt nie napisał – sama to przeżyłam, więc słuchajcie. Ale takaż to uroda tego tematu.

Dlatego też, ponieważ zależy mi na konkretach, w lutym w towarzystwie mojej mamy spotkałam się z prawnikiem. Mecenas przeprowadził rozwód Egipcjanina z Polką i występował jako JEGO obrońca. Wcześniej pracował u Prezydenta RP. Tak więc była szansa, że trafiłyśmy na kogoś jak najbardziej kompetentnego. Postanowiłam odwiedzić go wraz z listą dwudziestu kilku pytań. Oto, czego między innymi się dowiedziałam.

Jeśli myślicie poważnie o ślubie, najlepiej dla Ciebie pobrać się w Polsce. Wszystko odbywa się na tych samych zasadach, co w przypadku ślubu z Polakiem. Trzeba załatwić formalności w Urzędzie Stanu Cywilnego, czyli złożyć stosowne papiery. Egipcjanin potrzebuje kłopotliwego ponoć zaświadczenia, że jest kawalerem. My za granicą też byśmy tego potrzebowały, tylko nasze USC bez problemu taki kwitek wydają. Egipcjanin może podobno ubiegać się o to w ambasadzie Egiptu, ale to podobno nie jest łatwe i lepiej, żeby załatwiał wydanie zaświadczenia u siebie. Ewentualnie możemy poprosić Sąd o zwolnienie z obowiązku przedstawienia tego dokumentu. A pan prawnik zaoferuje Wam w tym pomoc :).

Pobierając się w Polsce, zawierasz małżeństwo przed polskim prawem i polskim USC, więc jesteś chroniona. Lepiej nie robić tego w Egipcie, bo nie masz takiej ochrony, a i dokumenty małżeńskie trzeba potem legalizować.

Czy małżeństwo zawarte w Polsce jest wiążące dla męża na terenie Egiptu? A ja nie wiem, odpowiedział prawnik, ale to niczego nie zmienia dla Ciebie. W Internecie czytałam, że trzeba to małżeństwo legalizować w Egipcie. Jeśli Wam zależy, bo np. chcecie tam mieszkać. Na wyjazd na wakacje starczy Wasz akt ślubu, który warto ze sobą mieć (egipskie hotele kwaterują razem tylko małżeństwa – jeśli jedziesz z Egipcjaninem – chociaż o podziemiu w tym zakresie pomówimy innym razem).

Jeśli w trakcie Waszego małżeństwa luby pojedzie do Egiptu i tam się ożeni (wymyśli jakiś ślub wyznaniowy przed Imamem albo Allah wie co), jego nowe małżeństwo nie będzie uznawane w Polsce. Bo liczy się tylko małżeństwo zarejestrowane przez USC. Jeśli idiota zarejestruje tam na miejscu swoje egipskie małżeństwo z egipską żonką, to jak zachce mu się przyjechać do Polski, aresztują go na lotnisku. Ewentualnie będzie ścigany u nas za przestępstwo z Kodeksu Karnego. I tak nie chciałabyś już go widzieć.

W Polsce odziedziczysz po nim wszystko zgodnie z polskim prawem spadkowym. Czyli pic na wodę z bajkami o dziedziczeniu jednej czwartej, jednej ósmej albo innych częściach, które są wymieniane w Internecie. Pobraliście się w Polsce i polskie prawo Was obowiązuje. Jeśli będziecie mieć dzieci, one również dziedziczą. Z własnego doświadczenia powiem, że jest to bardzo proste – żona i dzieci dziedziczą wszystko po zmarłym mężu po równo, chyba, że testament wskazuje inaczej. Bracia Egipcjanina nie mają nic do Waszego majątku. Ani siostry, ani wujkowie, babcie, dziadki, bracia cioteczni, kuzyni… Chyba, że on tak zdecyduje w testamencie.

Nie ma znaczenia, czy on jest muzułmaninem, czy Koptem. Dalej obowiązuje ich wszystko jak wyżej.

No i jeszcze – żaden facet, Egipcjanin nie Egipcjanin, nie zabierze Ci domu, jeśli nabyłaś ten dom przed zawarciem małżeństwa. Ale warto sporządzać intercyzę i bardzo dokładnie zaznaczać, co do kogo należy w momencie zawierania małżeństwa. Wystarczy Ci wprawdzie zwykły akt notarialny poświadczający, że jesteś właścicielką przed ślubem, ale niechże tam, poczuj się lepiej.

Prawnik doradza ślub i życie w Polsce, bo tu mamy wszystkie nasze prawa, które nas chronią. W Egipcie nie będziesz już miała tej pełnej ochrony. Dodał, że takich związków jest sporo i że „pewnie część z nich się udaje”, ale na pierwszym miejscu problematyczne są różnice na podłożu kulturowym. I że tym by proponował się zająć, a nie obawami o prawo, bo ono w naszym kraju nam sprzyja.

Pamiętam, że byłam totalnie zestresowana przed tym spotkaniem. Bałam się tego, co usłyszę. Gdyby miało istnieć prawo, które mi w jakiś sposób zagraża, musiałabym się szybko wycofać z tego związku. Albo zapomnieć o małżeństwie. Ale póki co źle nie jest.