Byliśmy dziś w naszym urzędzie dzielnicy, by zameldować M. na pobyt czasowy, a konkretnie na cały okres ważności jego nowej karty. Ściągnęłam wniosek z internetu, wypełniłam i udaliśmy się do urzędu. Trafiliśmy na tego samego pana, który nas meldował w lipcu. I co się okazało…
Cóż, wniosek wypełniłam jak zawsze, imię i trzy nazwiska M. Powinnam się już chyba nauczyć, że nie powinnam tak robić, jeśli nie chcę sobie przysparzać kłopotów. Pan stwierdził, że M. ma nadany PESEL i był dotychczas meldowany z czterema imionami i zupełnym brakiem nazwiska. To prawda, Egipcjanie nie mają nazwisk tylko full name, na tej samej zasadzie mają przyznawane karty pobytu. Ale że przyzwyczaiłam się do wpisywania trzech nazwisk, bo co instytucja, to coraz większe oczy, że jak to nie ma nazwiska… Pan uznał, że może zameldować M. z czterema imionami i brakiem nazwiska, co my przyjęliśmy z radością i ulgą, że w końcu uda się wykonać tę czynność, po raz drugi u tej samej osoby a po raz czwarty w ogóle.
Ale pan w urzędzie nie oszczędził nam wykładu, że USC zwariowało, wydając akt małżeństwa na imię i trzy nazwiska. Nie miał tego aktu przed sobą, ale nas zapytał, a my powiedzieliśmy prawdę. USC bardzo chciało rozgraniczyć imię od nazwiska, więc zrobili, jak chcieli. M. ma jedno imię i trzy nazwiska na akcie ślubu. Według pana z dzisiejszego urzędu jest to wielki problem, wielki błąd, samowolka USC i musimy iść walczyć, bo nie może być tak, że w jednym urzędzie człowiek ma trzy nazwiska, a w innym nie ma żadnego. Do tego jeszcze kwestia mojego nazwiska i nazwiska dzieci, według pana będę musiała powymieniać wszystkie dokumenty, bo… Bo co? Bo moje nazwisko jest niezgodne z (nie wiadomo) czym? Niemożliwe? MOŻLIWE! Dodałam, że znam parę dziewczyn, które mają podwójne nazwiska, tak jak ja, i że USC najwyraźniej zawsze postępuje tak samo. To jeszcze bardziej pana oburzyło.
Koniec końców dostaliśmy meldunek na cztery imiona i brak nazwiska, więc po bólu. Ale co się nasłuchałam, to moje.
Najlepsze jest to, że on ma rację. Cudzoziemcy z milionem imion/nazwisk są traktowani w Polsce jak osoby bez nazwiska. Widać to w rejestrze PESEL oraz na kartach pobytu. USC widocznie działa sobie na innych zasadach i bardzo wymaga posiadania nazwiska. Więc sobie te nazwiska jakoś… tworzy. Pamiętam, że M. składał w USC jakieś oświadczenia, że w Egipcie jego pierwsze dwa imiona służą za imię i nazwisko, pozostałych na co dzień nie używa, że taka jest tradycja i praktyka. Pani tłumacz przetłumaczyła, podstemplowała, USC przyjęło. Być może kiedyś polska administracja zdobędzie się na stworzenie jednolitych procedur dla wszystkich urzędów, co robić z obcokrajowcami z krajów arabskich lub innych, gdzie obowiązuje inny system, niż w Europie. Teraz to by się trochę przydało.
Po załatwieniu sprawy w urzędzie udaliśmy się do banku, w którym M. ma konto, żeby zaktualizować adres zameldowania i wstukać do systemu jego nową kartę. Dotychczas M. miał w banku dwa adresy – egipski jako podstawowy adres zamieszkania i zameldowania (tak się wtedy pan uparł) oraz polski, jako adres korespondencyjny. Teraz ma już oba takie same, polskie. Z tym bankiem to też jest niezła heca. Co pracownik, to inne podejście:
1. Przy zakładaniu konta rok temu pan uparł się na adres egipski, jako adres podstawowy, bo M. ma kartę pobytu na rok, więc to nie jest jego stały adres, tylko czasowy. Co prawda to prawda.
2. Pani pół roku temu nie zgodziła się na zmianę adresu podstawowego na polski, bo polskiego adresu nie było na karcie pobytu. Ale jak państwo dostaniecie nową kartę z polskim adresem, to zmienimy.
3. Pani dzisiaj zgodziła się na zmianę adresu podstawowego na polski, bo jest karta pobytu na 3 lata, nadal bez adresu. Za to adres pokazaliśmy na zaświadczeniu z urzędu dzielnicy, z którego wyszliśmy chwilę wcześniej. Pobyt nadal taki sam, czasowy. Nie stały. Nie szkodzi.
Ale liczy się efekt, więc to wszystko nieważne :). Znajomy Egipcjanin, od paru miesięcy w Polsce z roczną kartą, ma konto w tym samym banku i od razu dostał wpisany polski adres wszędzie. Wszystko zależy, na kogo się trafi oraz kto jak interpretuje sobie przepisy.